Poradnik – dlaczego zwykły PDF z Illustratora to nie zawsze bezpieczny plik do druku

Dlaczego PDF/X-1a:2001 (Acrobat 4, wersja 1.3) jest najpewniejszym standardem

To jedna z najczęstszych sytuacji w pracy z drukiem wielkoformatowym:
grafik wysyła plik, pisze „PDF gotowy do druku”, wszyscy są zadowoleni… a w produkcji nagle:

– znika cień,
– przejście tonalne pojawia się w paskach,
– jakiś element tła znika całkiem,
– napisy zmieniają kolor,
– albo coś wygląda inaczej niż na podglądzie.

I wtedy zaczyna się klasyczne:
„Ale u mnie w PDF-ie wszystko było OK…”

No właśnie – było OK na ekranie, ale niekoniecznie było bezpieczne technologicznie do druku.

Na czym polega problem z „zwykłym PDF-em”?

Większość grafików pracuje w:

  • Adobe Illustrator,
  • Photoshop,
  • InDesign.

I bardzo często zapis wygląda tak:
„Zapisz jako PDF” → dalej, dalej, zapisz.

Efekt:

  • plik się otwiera,
  • wszystko widać,
  • wygląda poprawnie.

Ale w środku takiego PDF-a bardzo często są:

  • przezroczystości,
  • tryby mieszania (Multiply, Overlay itp.),
  • maski,
  • cienie,
  • gradienty z przejściami.

I tu jest kluczowy moment:

RIP drukarki (czyli „mózg” maszyny drukującej) nie widzi tego tak jak monitor.
On wszystkie te efekty musi przeliczyć, czyli:

  • spłaszczyć warstwy,
  • podzielić obiekty,
  • zamienić część rzeczy na bitmapę.

I właśnie tu coś może zniknąć, zmienić kolor albo się „rozsypać”.

Dlaczego przezroczystości są niebezpieczne?

Bo:

  • na monitorze jedna warstwa leży idealnie nad drugą,
  • w pliku wszystko jest jeszcze „żywe”,
  • a podczas druku wszystko musi stać się „twarde” – bez efektów.

Jeśli plik nie został poprawnie spłaszczony wcześniej, to:

  • drukarnia robi to „po swojemu”,
  • a każda maszyna może zrobić to trochę inaczej.

Efekt?

Niespodzianki w druku, których nie było w projekcie.

I nie wynika to ze złej woli drukarni, tylko z czystej fizyki przeliczania grafiki na piksele farby.