Jak kawa, pomysł i lampki LED odświeżyły stoisko, które miało jeszcze chwilę poczekać na nowy branding
Wystawca, z którym współpracowali od lat, był w trakcie wielkiej zmiany. Nowe logo, nowa identyfikacja wizualna, nowa linia produktów — wszystko dopiero w drodze. Zespół projektowy kończył prace nad rebrandingiem, ale do oficjalnej premiery brakowało kilku tygodni.
A tymczasem — w kalendarzu już od dawna widniała duża impreza branżowa, na której po prostu trzeba się pojawić.
Nie można było pokazać jeszcze nowego logo. Nie można było też odpuścić udziału. Trzeba było więc zrobić coś, co sprawi, że stoisko — zbudowane na bazie dotychczasowych materiałów — będzie wyglądało świeżo, nowocześnie i z klasą. Bez zdradzania tego, co dopiero nadejdzie.
Kiedy stara grafika wciąż ma swoje pięć minut
Grafiki były wciąż aktualne — marka żyła w tym etapie przejściowym. Na tyle spójne, by nie wyglądały na przestarzałe, ale już nie w pełni reprezentujące nowy kierunek, w który szła firma. Zamówienie nowych ścianek nie miało sensu – tym bardziej, że już było ustalone, iż kolejnym krokiem będą nowe systemy LUMIX LED – lekkie, podświetlane konstrukcje, które w przyszłości będą wspierane eleganckimi trybunkami LUMIX LED z wbudowanymi półkami ekspozycyjnymi LUMIX Tymczasem nie warto było inwestować w coś, co za kilka tygodni przejdzie do historii – lepiej było zrobić to, co potrafią najlepiej: wydobyć potencjał z istniejących elementów.
A jednak trzeba było pokazać się dobrze. Profesjonalnie. Po swojemu.
Wystawca zadzwonił więc do człowieka, który od lat pomagał im przy montażach.
Nie raz już ratowali wspólnie sytuację.
– Słuchaj, musimy jeszcze raz wystawić te stare ścianki. Nic nowego jeszcze nie możemy pokazać, ale nie chcę, żeby wyglądało to jak cofnięcie w czasie. Masz jakiś pomysł?
Spotkanie przy kawie
Kilka godzin później siedzieli już razem przy stole. Dwóch starych kumpli, którzy znają się jak łyse konie.
Nie raz razem rozkładali systemy na halach w Poznaniu, Krakowie, Düsseldorfie. Czasem montowali wspólnie, czasem na zmianę, zawsze z tą samą zasadą – ma być dobrze, estetycznie i na czas.
Jeden z nich poszedł w stronę zaopatrzenia i od lat prowadzi SklepzReklamami.pl.
Drugi – stara wyga – nadal jeździ po kraju, montuje, doradza, czasem nawet po godzinach poprawia błędy innych ekip, bo nie potrafi patrzeć, jak coś stoi krzywo. Nie muszą sobie wiele tłumaczyć. Wystarczy jedno spojrzenie, pół zdania i już wiedzą, o co chodzi.
Na stole kawa, notatnik, serwetka. Szkicują konstrukcję starej ścianki. Nie ma miejsca na standardowe mocowania lamp. Nie ma slotów, jak w nowoczesnych systemach LED BOX.
Ale jest pomysłowość i ta magiczna zdolność do kombinowania, której nie uczą żadne katalogi.
– A gdybyśmy po prostu zdjęli stopki z lamp Pop Up i przykręcili same głowice do ramy?
– Tak, żeby światło poszło po grafice, nie w sufit.
– Dokładnie.
– A zasilanie weźmiemy z listwy, którą i tak montujemy pod ladą.
Kilka minut ciszy, potem uśmiech i to charakterystyczne klepnięcie dłonią o blat. Pomysł prosty jak drut, ale genialny. Bez nowych konstrukcji, bez druków, bez wielkich inwestycji. Po prostu: zrobić dobrze to, co już jest.
Sobota. Montaż.
W magazynie testują pierwszą ściankę. Światło włączone, a grafika natychmiast ożywa. Kolory nabierają głębi, białe fragmenty zaczynają „świecić”, a całe stoisko wygląda jakby ktoś wymienił system na nowoczesny Lumix. Bez LED-ów w tkaninie — tylko z mądrym światłem skierowanym we właściwe miejsce.
Właściciel firmy przyjeżdża zobaczyć efekt. Patrzy, milczy chwilę, potem mówi tylko jedno zdanie:
– Panowie… to wygląda lepiej niż nowe.
Targi. Efekt WOW.
Na hali pełno błyszczących, nowoczesnych stoisk, pełnych ekranów i podświetleń. Ale to właśnie ich stoisko przyciąga wzrok – spokojne, eleganckie, z naturalnym światłem. Nikt nawet nie domyśla się, że konstrukcja ma już kilka lat. Bo nie o wiek tu chodzi, tylko o pomysł.
Wystawca z uśmiechem rozmawia z odwiedzającymi, a monterzy stoją kilka metrów dalej, z kawą w dłoni, obserwując swoje dzieło. Nie z dumy — z satysfakcji. Z tego uczucia, które znają tylko ludzie z tej branży:
gdy coś, co miało się nie udać, wychodzi lepiej niż planowano.
Komentarz eksperta DDC Media
To historia, która pokazuje, że branża eventowa wciąż ma w sobie coś z rzemiosła i przyjaźni. Tutaj nie ma cudów techniki, budżetów korporacyjnych i marketingowych sloganów. Są ludzie, którzy znają się na robocie, rozumieją klienta i potrafią z prostych rzeczy zrobić coś, co wygląda jak premium.
Bo w wystawiennictwie nie zawsze chodzi o wymianę wszystkiego na nowe. Czasem wystarczy światło, pomysł i rozmowa przy kawie. Czasem wystarczy lampka LED do systemów MEGA SEG albo lampki LED do systemów pop up – detal, który potrafi odmienić stoisko, dodać mu głębi i przyciągnąć wzrok. A tam, gdzie pojawia się zaufanie i doświadczenie – tam zawsze rodzi się jakość.
